czwartek, 3 października 2013

10 prac domowych malucha

Każdy rodzic, prędzej czy później, od swojego dziecka usłyszy: "ja siam", "siama, siamaaaaa!!!"
Jeszcze niedawno, głucha na ten desperacki krzyk moich dzieci, odganiając je od wszelkich prac domowych, spędzałam każdą wolną chwilę na kolanach. Bynajmniej nie modląc się o ich "sporządnienie" i zaprzestanie bałaganienia, ale myjąc, szorując, zbierając, wycierając, zmiatając, układając i szlochając.  Dopóki, pod ciężarem ciążowego brzucha, który uniemożliwiał mi nieustanne schylanie, nie pozwoliłam sobie pomóc, myślałam: "Przecież one nie potrafią, sprzątać, nabałaganią jeszcze bardziej, a potem uciekną i podwójna praca spadnie na mnie". Co równocześnie jest prawdziwe i nie...
Bo często u nas jest  tak, że prace domowe z dziećmi zajmują dwa razy więcej czasu niż bez ich udziału, a bałagan, mimo wysiłków się powiększa. Jednak moje maluchy uświadomiły mi, że z czasem się to zmienia i po prostu potrzebują czasu, żeby zrozumieć, że mycie podłogi nie polega na wylewaniu na nią całego wiadra wody, a mopa trzeba wykręcić zanim zacznie się mycie. Mimo tych niedogodności, pozwalam im asystować przy trudniejszych czynnościach, bo wtedy z ochotą garną się do tych łatwiejszych i muszę przyznać, że naprawdę świetnie dają sobie z nimi radę.
Na podstawie mojego rodzinnego doświadczenia sporządziłam listę 10 prac domowych, w których powinien pomagać trzylatek, a może nawet i młodsze dziecko:
  1. Nakrywanie stołu do posiłku: moje córki uwielbiają przygotowywać śniadanie; przynoszą na stół wszystkie potrzebne rzeczy np. masło, chleb i odnoszą na miejsce po skończonym posiłku. W ten sposób tworzą atmosferę tego momentu, a na stole znajduje się to, na co maja ochotę. Uwaga, nie powierzamy im rzeczy niebezpiecznych: sztućców i łatwo tłukących się naczyń.
  2. Prace kulinarne: wyciskanie soku z owoców np. pomarańczy, podawanie składników do ciasta i obiadu (bez dostępu do gorących rzeczy). F & A zawsze przynoszą krzesła, żeby być w gotowości, kiedy trzeba pomóc. 
  3. Wycieranie blatu w kuchni po ukończeniu pracy i stołu po posiłku; zajęcie mniej lubiane przez moje dzieci, bo zazwyczaj są już zmęczone tym, co dotychczas zrobiły. 
  4. Sortowanie brudnych ubrań według kolorów i wrzucanie  do pralki; lepiej oczywiście ograniczyć się do ubrań dzieci i nie kazać im dotykać brudnych skarpet taty.
  5. Podawanie rzeczy do rozwieszenia na suszarce.
  6. Sortowanie suchej bielizny według właściciela, dobieranie skarpetek w pary.
  7. Pranie ręczne maskotek w łagodnym detergencie np. płatkach mydlanych- dla moich dzieci kilkugodzinna rozłąka z ukochanymi pluszakami związana z praniem w pralce i suszeniem była zawsze trauma, ta czynność pomaga im zrozumieć przyczynę tej izolacji i daje poczucie dumy, kiedy odzyskują je czyste.
  8. Wycieranie mokrych plam, rozlanych cieczy np. wody, jogurtów papierowym ręcznikiem
  9. Zbieranie rozsypanych rzeczy, np makaronu, upuszczonych na podłogę śmieci, zwłaszcza jeśli ma się z tym jakiś związek, albo trzeba dostać się w trudno dostępne miejsce, do którego ani mama, ani tata się nie dostaną. 
  10. Wycieranie kurzu - o ile dziecko nie ma uczulenia; odkurzanie, zamiatanie.
A lista ta może być długa, nieskończona. 

Nie napisałam o strefie dziecinnego pokoju, który, chociaż z założenia powinien być na głowie właścicieli, w praktyce może przerastać możliwości organizacyjne małych dzieci.
Nie chodzi oczywiście w tym wszystkim o posprzątanie domu "przy użyciu dziecka". Raczej o wyrobienie w nim odruchu "to naturalne, że sprzątamy" i poczucia odpowiedzialności za porządek oraz dumy z wykonywania "dorosłych" zadań.  Sprzątanie to nie kara, gdy się coś rozlało, czy rozrzuciło, to normalna sprawa; rodzicom też zdarza się niechcący narobić bałaganu i nikt na nich za to nie krzyczy ani nie karze sprzątaniem, robią to sami, żeby w domu było przyjemnie i ładnie.
No i najważniejsza dla maluchów korzyść z prac domowych: kiedy pomożemy mamie, będzie miała dobry humor i więcej czasu na zabawę.

Paulina

P.S. A oto hymn moich małych sprzątaczek. Nie znają dokładnie słów, ale podkładają: "hop-hop-hop-hop-hop" pod melodię, wyciskając przy tym pianę z gąbki na podłogę.